Najlepsze Niezależne Krótkie Filmy Świata
11. edycja / 27 Listopada - 4 Grudnia 2017

Krótko i niezależnie: Grand OFF 2015

Próby bliskości


Nie sposób nie docenić tej inicjatywy i jej rozmachu. Grand Off to potężny przegląd światowego kina offowego, który odbył się w Warszawie już po raz dziewiąty.

Selekcjonerzy wybrali 54 filmy z 95 krajów spośród aż 1800 nadesłanych tytułów. Przyznane przez 70 członków Kapituły Grand Off nagrody świadczą o pasji do kina i gotowości – z reguły młodych twórców – do wręcz morderczej pracy, często w trudnych warunkach finansowych.

Przeglądając listę nagrodzonych filmów można odnieść wrażenie pewnej zachowawczości kapituły. Ale można też to tłumaczyć inaczej. Widownia i twórcy spragnieni są realności, choćby była ona na pozór podszyta banałem, albo balansowała na jego krawędzi. Jak w filmie „Brat” (Bruder, 2014, nagroda za scenariusz) młodego niemieckiego reżysera o polskich korzeniach, Jarka Dudy. Prosta, trzyaktowa kompozycja, wyrazista charakterystyka bohaterów, poruszająca prawda ich relacji, unikająca pokusy łatwiej czułostkowości. A otaczający tytułowych braci świat nie jest – jak to często we współczesnym kinie bywa – jakąś groźną, mającą budzić lęk, niezbyt przekonującą, bo nazbyt dobrze znaną, konwencjonalną dekoracją. Duda skutecznie uciekł od niebezpieczeństwa nakręcenia kolejnego horroru o współczesności, opartego na uczuciowym szantażu, siłą wymuszającego na widowni przestrach i wzruszenie. Film sugestywnie ukazuje scenerię portowego Hamburga – miasta odstręczających blokowisk, podejrzanych składów portowych i jeszcze bardziej podejrzanych interesów. Ale żadnego napawania się nędzą, żadnych prostych tłumaczeń sytuacji bohaterów, z ducha zaangażowanego kina społecznego. Filmowi nadaje dynamikę doskonała gra aktorska. Oto dwaj bracia: początkujący, ale obiecujący gangster z inklinacją do przemocy i jego uparty młodszy brat wychowany przez matkę, a po jej śmierci przebywający w domu dziecka przypominającym więzienie. Młodszy wytrwale zabiega o względy starszego, widzi w rodzinnej więzi, która wbrew pozorom nie do końca wygasła, szansę dla siebie, a może dla nich obu. Duda stawia na rzeczowość, która nie wyklucza rodzącego się wzruszenia, jak w subtelnej scenie zabawy zdalnie sterowanym modelem helikoptera.

Podobna cenna bezpośredniość tonu cechuje film Michała Szcześniaka, nagrodzony w kategorii dokument „Punkt Wyjścia” (2014), opowiadający o narodzinach niezwykłej więzi pomiędzy skazaną za zabójstwo młodą kobietą, a o wiele od niej starszą schorowaną, przykutą do wózka podopieczną, którą w ramach resocjalizacji się opiekuje. Ta historia aż się prosi o przewidywalny happy end, łatwo krzepiącą puentę rodem z telewizyjnego reportażu, lecz nic takiego na szczęście nie następuje. Jest za to obraz spotkania, bo przecież nie zderzenia, dwóch odmiennych perspektyw życiowych, dwóch intrygujących osobowości. Zapis celnie oszczędny, a przez to fascynujących i niejednoznacznych.

Zapisem innego, dramatycznego w skutkach spotkania był brytyjski film „Happy Thoughts” (2014, reż. Layke Anderson). Na pozór wydawać się mógł przede wszystkim karkołomnym ćwiczeniem warsztatowym, sugestywnym, świadomie operującym na granicy maniery. Ale to właśnie wysmakowana, wręcz brawurowa forma zdecydowała nie tylko o sugestywności hipnotycznych obrazów, ale i o nadaniu głębszych sensów banalnej na pozór historii erotyczno-uczuciowego trójkąta. Utwór otwiera cytat z „Piotrusia Pana” J.M. Barrie’ego i ten trop prowokuje do interpretacji filmu jako przypowiastki o słusznej karze na mężczyźnie-dziecku wikłającemu się równolegle w dwa intensywne związki. Ale wizjonerska wyobraźnia i przemyślana struktura montażu sprawiają, że można uznać film za ironiczne studium narcystycznej współczesnej kultury, pozbawione jednoznaczności. Bo bohaterowie kryją własne tajemnice, a punkt widzenia co chwilę się zmienia. Można podejrzewać, że świadomość i wyobraźnia dwóch młodych kobiet i mężczyzny zniekształcają rzeczywistość, a może nawet mamy do czynienia z fantazją o dramatycznym rozwiązaniu skomplikowanego psychologicznego węzła? Anderson zaskoczył przede wszystkim tym, że oniryczny klimat i wizualna zuchwałość nie zabijają psychologicznej wiarygodności, a przeciwnie – wzmacniają ją. Ponieważ chęć przedarcia się do drugiego człowieka nabiera tu dramatycznego, a nie melodramatycznego charakteru. Udręka raniących się wzajemnie ludzi nie ulega wątpliwości. Ich widoczna, zaskakująco dotkliwa desperacja, podszyta okrucieństwem, całkowicie przekonuje. A to dlatego, że można podejrzewać, iż wystylizowana forma jest próbą ucieczki przed dotkliwie bolesnymi problemami, związanymi z niemożnością przedostania się ku drugiemu człowiekowi.

O tym właśnie mówiła zaskakująco duża część filmów przeglądu – o konieczności, choćby i na pozór daremnego, wysiłku nawiązania kontaktu i bliskości z tym drugim. O próbach, które bez ustanku trzeba podejmować. Bo rezygnacja, bezruch oznaczają prawdziwą klęskę.

Tomasz Jopkiewicz

Zgłoś swój film do kolejnej edycji festiwalu:

Organizatorzy:

Dotacje:

Organizator:
Fundacja Cinema Art
ul. Puławska 61 / 02-595 Warszawa